
Witajcie. Dziś szczególny dzień dla mnie, nie tyle co szaleję na punkcie Święta 8 marca i oczekuję bukietów i dziesiątki życzeń od Panów, ale dziś łączę się z kobietami, które ciężko pracują czasem ponad swoje siły na całym świecie. Które są prześladowane, katowane, które tak z poświęceniem wychowują swoje dzieci, dbają o ognisko domowe, które walczą o przetrwanie, o byt. Również myślę o tych kobietach bohaterkach, którym nie brakuje odwagi, ani siły jak np. pierwsza Polka, która zdobyła Biegun, żona Marka Kamińskiego, ani tych, które są twórcze. Bardzo lubię poezję kobiecą może dlatego, że jako kobieta bardziej ją rozumiem. Niezmiernie cenię sobie Kaśkę Nosowską za teksty, ostatnio też Peszek. Ale ja nie o tym chciałam pisać. Nigdy o tym tutaj nie wspominałam, ani nie mówiłam, z wielu powodów, poza tym kobieta, która doznaje przemocy domowej w naszym kraju - to wstyd, o tym się nie mówi. I tutaj dziś wszystkim kobietom, które doznają upokorzenia lub są krzywdzone psychicznie, fizycznie lub w jakikolwiek inny sposób mówię, żeby walczyły o siebie z całych sił, żeby się nie poddawały nigdy. Ciężko mi o tym pisać, ale i ja, którejś październikowej nocy musiałam uciekać wraz z dziećmi na drugi koniec Polski. Dziś zrobiłabym to samo jeszcze raz. Moja walka o siebie trwała bardzo długo, nie tylko, żeby stanąć na nogi, bo życie się toczy dalej, ale sprawy sądowe ciągły się latami. Pięć, sześć, siedem długich lat, byłam już dla siebie jak prokurator czy adwokat. Sama pisałam pisma, na tym gruncie musiałam uczyć się wszystkiego, walczyć o sprawiedliwość, przerwać milczenie, w środowisku, w którym jestem nikt nie chciał uwierzyć, nikt nie chciał słuchać. Nikt nie pomógł. Prawo jest skonstruowane tak, a nie inaczej. Ale nie wolno się poddawać. Nigdy. Fotografia utrzymywała mnie na powierzchni. Dzieci były moją siłą. Pasje, ale brakowało mi pozytywnego nastawienia do świata. Dziś jestem kim innym. Jestem sobą. Naprawdę warto walczyć i uwolnić się z gównianego związku. Mi się udało, bo może dlatego, ze mam charta ducha, ale też jestem typem buntowniczki i nie godziłam się na "tamto życie". Chciałam też być szczęśliwa !!! Udało się ! Wszystkim kobietom życzę nadziei, siły, miłości,radości, szacunku do samych siebie. Nie bójcie się niczego.Jestem z Wami.
Pięknych chwil ! A.