poniedziałek, 5 lipca 2010

Wieczorne spacery









Czas do domu zasunąć zasłony ....







Lubię pola ...powinnam mieszkać na wsi ...




a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_howS8DCSfcE/TDIK4gfQSPI/AAAAAAAAAVg/PNK55AHWqXU/s1600/IMG_4977.JPG">





Lubię rumianek ...







Zachód słońca ... trawy w tym świetle mieniły się ...



Wczoraj miałam taki ambitny plan sfotografować zachód słońca na kamienistej drodze.
Plan faktycznie był ambitny, ale słońce zachodzić nie chciało, a przejeżdżające samochody z prędkością światła zniechęciły. Nie chciałam też siedzieć w nieskończoność przy drodze ze sprzętem ryzykując, że go utracę. Nie chciałam skryć się głupio w trawie. Kleszcze...kleszcze...kleszcze ...więc pstryknęłam kilka zdjęć i pojechałam rowerem w zupełnie innym kierunku za miasto, na zachód. Światło było dosyć ciekawe, komary uśpione, oto zdjęcia z wczorajszego zachodu...po powrocie kupiłam tabliczkę czekolady. Wieczór spędziłam na rozmowie przy kompie...

Kamienista droga, która w świetle wygląda super ...

Szydełko moja miłość ...












Zazdrostka na okno kuchenne prawie już skończona, a właściwie to druga jej część. Gdybym przyłożyła się to myślę, że dziś mogłabym ją skończyć.
Oto pierwsza część firanki. Szydełko nr 1,75 - 4, nici Ariadna bawełna 100%, kolor ecri ...
Myślę, że szydełko to druga, nie trzecia moja miłość po fotografii i poezji ....
Uspokaja mnie ....

Druga część zazdroski prawie gotowa...

Tak wyglądają razem, na efekt końcowy trzeba jeszcze poczekać...

Wciąż upalnie

Powrót do domu .... sen ...


Wieczorny spacer z dziećmi dobiegł końca...zachód słońca był intensywny, eteryczny, mocny, ognisty, erotyczny ....










Uwielbiam takie światło ....




Uciekaliśmy w popłochu przed plagą komarów...w biegu zdążyłam zrobić kilka zdjęć ...


Oczywiście strzeliła focha ....


Julię pogryzły komary ...



Wciąż upalnie...
Szczerze to nie umiem pisać bloga, wydaje mi się, że zawsze będzie zbyt osobisty,
zbyt drobiazgowy, zbyt emocjonalny.
Kocham fotografię, kocham czarno-białe obrazy; Kocham gamę barw przy zachodzącym
miękkim świetle. Kocham przyrodę, pęd rowerem przez chłodny las. Kocham słowo.
Poezję myśli, więc sądzę, ze nie jeden wiersz tu w rzucę. Zawsze istnieje szansa, że ktoś go przeczyta. Kocham łany zbóż, pola rumianku, herbatę miętową przed snem. Kocham
skrzypiący śnieg pod stopami o świcie, szelest liści jesienią pod stopami, rozpędziłam się, przecież mamy lato. Kocham muzykę i filmy J.Jakuba Kolskiego. Zbyt szczere? Zbyt prawdziwe? Nie umiem pisać bloga... rozumiesz?
Te zdjęcia to z czerwcowego spaceru z dziećmi...było piękne światło...

piątek, 2 lipca 2010

Są chwile ...



Więc od dzisiaj urlopuję. Dziwne cały rok czekałam, ale jakoś mnie to nie cieszy. Wczoraj zaczęłam antybiotyki, nie mogę jeździć rowerem bo słońce, nie mogę usiedzieć na miejscu, nie mogę znaleźć sobie zajęcia. Dzieci na wakacjach. A możne po prostu położyć się, położyć i nie robić nic. Czy to się tak da ? Marzy mi się słońce, morze, rowerem po pustej jeszcze, zimnej plaży tuz po wschodzie słońca, by czuć morską sól na twarzy i wiatr we włosach. Ale chrzanię ! Obudź się kobieto, korytarz trzeba umyć, zęby trzeba umyć, włosy...Myślę, ze jutro wstanę przed świtem i sfotografuję wschód słońca, może tam na tym polu pełne rumianku, gdzie ostatnio żywcem zjadłyby mnie komary. Dziś skończę firanę, zacznę drugą, a od poniedziałku zaczynam malowanie swojego pokoju (tak myślę), rano we wtorek jeszcze lekarz.
Taka cisza w domu ... taki spokój :)