piątek, 2 lipca 2010

Są chwile ...



Więc od dzisiaj urlopuję. Dziwne cały rok czekałam, ale jakoś mnie to nie cieszy. Wczoraj zaczęłam antybiotyki, nie mogę jeździć rowerem bo słońce, nie mogę usiedzieć na miejscu, nie mogę znaleźć sobie zajęcia. Dzieci na wakacjach. A możne po prostu położyć się, położyć i nie robić nic. Czy to się tak da ? Marzy mi się słońce, morze, rowerem po pustej jeszcze, zimnej plaży tuz po wschodzie słońca, by czuć morską sól na twarzy i wiatr we włosach. Ale chrzanię ! Obudź się kobieto, korytarz trzeba umyć, zęby trzeba umyć, włosy...Myślę, ze jutro wstanę przed świtem i sfotografuję wschód słońca, może tam na tym polu pełne rumianku, gdzie ostatnio żywcem zjadłyby mnie komary. Dziś skończę firanę, zacznę drugą, a od poniedziałku zaczynam malowanie swojego pokoju (tak myślę), rano we wtorek jeszcze lekarz.
Taka cisza w domu ... taki spokój :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza